KWIBO2000

  Galeria portretów uczestników BO2000


 

Depesze z Brajnik
 / kliknij na zdjęciach aby zobaczyć powiększenie /
 
22 września, godzina 7.00. Mario Kusiński i Wojtek Kasior rozumieją słowo "rano" po wędkarsku i przyjeżdżają o świcie. Okonikki choruje po spotkaniu ze słynnym Ojcem Chrzestnym Swojej Córki i przekazuje kierownik toyoty Wojtkowi Górnemu.
Mario z kijem
Paweł i Wojtek na wodzie
22 września, godzina 11.00. Mario, Wojtki i Paweł Rojek ruszają na Świętajno. Przy bramie spotkanie z Januszem Barczykiem i Andrzejem Trembaczowskim. Następuje uroczyste wręczenie bigosu. Okkoniki nie wziął ze sobą karty. Dzwoni do Sławeckiego. Na Świętajnie problem z łódkami. Mario bajeruje pewną staruszkę i po chwili ma dwie łodzie na weekend. 
22 września, godzina 14.00. Okonikki pod różnymi pretekstami wraca do dolomitów. Spotyka Maćka Jałkowskiego oraz Roberta i Huberta Cembalskich. Wita się i ukradkiem idzie spać. Chłopaki ruszają na Brajnickie.
Pomost
Zdjęcie zbiorowe
22 września, godzina 17.00. "Te, panie, jak na to się kurwa łowi" pyta obudzonego Piotrka starszy pan na dolomickim pomoście. Okonikki bierze do ręki teleskopowy ruski spinning z doczepiona wielka okumą, resztką grubej żyłki i potężną obrotówką, pokazuje jak rzucać. Dziadek łowi po chwili okonia. Drużyna KWI – nic.
22 września, godzina 18.00. Z Brajnickiego wracają Andrzej i Janusz. Łowią sieć, prawdopodobnie kłusowniczą. Robi się tłumnie. Janusz, Andrzej, Marek Hille z teściem, Jurek Wojsa i kto tam jeszcze, ruszają do lasu po chrust. Grześ Tuński jedzie z Okonikkim po legalne drzewo. Ten drugi najeżdża u leśniczego na rurkę. Wymiana rozerwanej opony i oczekiwanie na traktor ze sprężarką. 
Rozpalanie ogniska
Maciek i Piotrek
22 września, godzina 19.00. Uczestnicy integrują się przy tzw. taśmociągu - rozładowują w rzędzie drewno z bagażnika. Janusz wstawia wołowinę. Na stoliku pojawia się kilkanaście butelek różnokolorowych płynów.
22 września, godzina 20.00. Rozpoczyna się poważna dyskusja o przyszłości KWI. Z łowiska wraca Kanada i Wojtek z Pawłem. Przyjeżdżają Michał Sopiński i Darek Żbikowski. Rozmowa, z początku rzeczowa i uporządkowana przez Jurka Wojsę, robi się coraz bardziej luźna (czyt. chaotyczna). Rzutem na taśmę zdążono jeszcze wybrać Maćka Jałkowskiego do Kapituły Klubu.
Powitanie
Ognisko
22 września, godzina 21.00. Janusz przynosi gar najlepszej na świecie wołowiny. Grześ Tuński dorzuca golonkę. Rozpoczyna się uczta. Przyjeżdża Sławecki, Radek Gościmski i Rafał Życzkowski z kobietami. Ciężko znaleźć miejsce przy ognisku, trzydziestu chłopa plus panny kłębią się i wyrabiają towarzysko...
23 września, godzina 7.00. Ktoś za darmo sprząta teren wokół ogniska. Zostawia butelki. Pewnie sądzi, że właściciele są do nich bardzo przywiązani.
Właściciele butelek :)
Dawid wiosłuje
23 września, godzina 7.30. Wojtek Górny i Paweł Rojek pierwsi wypływają na Świętajno. Oni też ostatni spłyną z jeziora. W Janowie po licencje. Na wodzie, gdzie nie splunąć – członek KWI. W większą ilość łódek zaopatruje klubowiczów ośrodek JUKA z Nart.
23 września, godzina 11.00. Wiadomość o 52-centymetrowym okoniu złowionym przez Janusza (lub, w innej wersji, przez Andrzeja) elektryzuje wszystkich. Następuje mobilizacja i koncentracja (na sławnej górce, w południowej części jeziora). Łódź Okonikkiego i Dawida Garczarka bierze wodę. Przenoszą się oni na pomost, gdzie łowi Marek Hille z teściem. Andrzej i Janusz mają podobny kłopot z łódką. Guma do żucia, zapałki oraz pomoc Wojtka i Pawła załatwiają sprawę.
Andrzej i Janusz na wodzie
Marek z teściem na pomoście
23 września, godzina 12.00. Perwersja i pornografia. Stada okoni stoją wokół pomostu, Marek i Dawid zmieniają przynęty co 15 sekund, Okonikki muska pyski rybom wijącym się robakiem, a one spokojnie stają okoniem i uśmiechają się szyderczo. Teść Marka zachowuje spokój. 
23 września, godzina 14.00. Śpiącego wiceprezesa budzą podniesione głosy. Spławik jego matchówki zanurzył się! Jest! Przerażona płoteczka wraca do wody.
Okonikki śpi :)
Mario i spółka wypływają
23 września, godzina 17.00. Różne ekipy łowią na różnych łowiskach. Na pomost przychodzi Mario, Wojtek i Grzesiek. Wypływają. Na przegnanie na matchówce zawisł okonek. Marek z teściem tez wypływają – na swoim pontonie.
23 września, godzina 18.00. Dawid wyciąga trzy szczupaki, niestety krótkie. Ale ten 48-centymetrowy jest gruby jak prosiak. Zachodzi słońce.
Szczupak w słońcu
Dno jeziora
23 września, godzina 19.30. 52 cm okoń okazał się Świętym Graalem. Wędkarski kawał. Powoli zapełnia się przestrzeń się wokół paleniska przy barku. Rozmowy, opowieści, śmiechy, zdjęcia.
23 września, godzina 21.00. Jako ostatni zjeżdżają z łowiska Wojtek i Paweł. Wojtek zostaje królem łowów – wczoraj osiem okoni i trzy szczupaki, największy nieco ponad 1 kg, dziś również osiem okoni, w tym dobry trzydziestak, i jeden szczupak. Zwycięzca zostaje obsypany nagrodami, na które złożyli się wszyscy, a Mario przeszedł samego siebie. Uradowany Wojtek wytacza antałek szarlotki, którą raczą się wszyscy. Odgrzewa się bigos. W skład tego arcydzieła weszły: schab w warzywach, pieczeń wieprzowa w majeranku, pieczeń wolowa macerowana trzy dni w maślance, kaczka pieczona, wędzony boczek, kiełbasa z dzika, krakowska, myśliwska, podwawelska i biała, wianuszek grzybów, ćwiartka suszonych śliwek, szklanka madery oraz 7kg. kwaszonej i 2 główki białej.
Wojtek zwycięzca z nagrodami
Fotografujemy ...
23 września, godzina 22.00. Po wsunięciu bigosu i popłukaniu szarlotką następuje część sportowa wieczoru. Łódź wygrywa z Warszawą w piłkarzyki (przekupiony sędzia, zawsze krzywe na warszawską bramkę boisko oraz wyraźny spadek formy i koncentracji stołecznej drużyny po wprowadzeniu do organizmu środków dopingujących), rodzinny ping-pong, zwycięstwo nad łodziakami w bilard i ogólny harmider rozwijają wieczór.
23 września, godzina 23.00. W porywie odpowiedzialności Prezes zwołuje karne spotkanie Kapituły, która w mgnieniu oka przeistacza się w poważne ciało i zatwierdza podjęte wczoraj decyzje. Najczęściej zabiera głos Sławek Hein, który został poproszony do stolika tylko na chwilę.
Gościmscy
Zachód słońca
24 września, godzina 03.00. Nikt nic nie pamięta.
24 września, godzina 07.00. Wojtek i Paweł na wodzie. Marcin Duluk z tatą też ruszają na Świętajno. Ludzie chodzą tam i tu, pożegnania. Telefony z łowisk specjalnych i blokady policyjnej pod Mławą.
Grzyb
Grzybiarze
24 września, godzina 12.00. Maciek, Hubert, Robert i Piotrek zbierają w ciągu dwóch godzin kilkadziesiąt litrów grzybów.
24 września, godzina 14.00. Z łowiska schodzi tandem Górny-Rojek. Ostatnie pożegnania. Jajecznica w Nartach i do Warszawy.
Dawid na pomoście
 
Sylwia Gościmska pisze wiersz:
 
Szczupak skacze
Dawid łowi
Przynęta Mario
Dyskusja
 Facet i kij 
    
 Kto zrozumie was facetów ?   
 Każdy z was trzyma kij, 
 Każdy jest inny   
 I kij i facet,   

 A jednak rozmawiacie,   
 Mówicie w tym samym języku,   
 A każdy jest inny   
 I kij i facet,   

 Nie wiecie o sobie nic   
 Tylko, że łowicie, nic więcej,   
 A jednak spotykacie się,   
 Dzielicie ze sobą wszystkim,   
 A każdy jest inny   
 I kij i facet,   

 Jesteście jednością, nie grupą,   
 Stoicie nad wodą uśmiechacie się,   
 Jesteście szczęśliwi,   
 Męscy, przystojni, dumni,   
 A każdy jest inny   
 I kij i facet   

 Łapiecie ryby, polujecie na nie,   
 Pierwotne instynkty ?   
 A każdy jest inny   
 I kij i facet,   

 Jacy jesteście na co dzień,   
 Nie wierzę, że zwyczajni,   
 Nie możecie być szarzy,   
 Nie bądźcie proszę,   
 Przecież każdy musi być inny   
 I kij i facet 

Ognisko
Nagrody
Ognisko
Ich trzech :)
Ognisko
 
Maciek na grzybach
Mario z kamerą
Ognisko
Prezes i Główny Informatyk
Szczupak
 
 
 

 
 klub@pzw.pl